MIEJSCE PAMIĘCI I MUZEUM

AUSCHWITZ-BIRKENAU

BYŁY NIEMIECKI NAZISTOWSKI
OBÓZ KONCENTRACYJNY I ZAGŁADY

Aktualności

73. rocznica wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu Auschwitz

27-01-2018

27 stycznia ponad 60 byłych więźniów Auschwitz spotkało się na terenie byłego obozu Birkenau, aby upamiętnić 73. rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady. Honorowy patronat nad tym wydarzeniem objął Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda.

 

Fot. Jarosław Praszkiewicz
Fot. Jarosław...
Fot. Jarosław Praszkiewicz
Fot. Jarosław...
Fot. Jarosław Praszkiewicz
Fot. Jarosław...
Fot. Jarosław Praszkiewicz
Fot. Jarosław...
Fot. Jarosław Praszkiewicz
Fot. Jarosław...
Fot. Jarosław Praszkiewicz
Fot. Jarosław...
Fot. Jarosław Praszkiewicz
Fot. Jarosław...
Fot. Jarosław Praszkiewicz
Fot. Jarosław...
Fot. Jarosław Praszkiewicz
Fot. Jarosław...
Fot. Tomasz Pielesz
Fot. Tomasz Pielesz
Fot. Jarosław Praszkiewicz
Fot. Jarosław...
Fot. Jarosław Praszkiewicz
Fot. Jarosław...
Fot. Tomasz Pielesz
Fot. Tomasz Pielesz

Świadkom historii towarzyszyli m.in. Premier RP Matusz Morawiecki, Wicepremier Beata Szydło, przedstawiciele władz państwowych Polski, grecki minister ds. polityki cyfryzacji, telekomunikacji i mediów Nikolaos Pappas, ambasadorowie i dyplomaci, przedstawiciele duchowieństwa, władz regionalnych, samorządów, pracownicy muzeów i miejsc pamięci.

W 2018 r. obchodzimy 75. rocznicę uruchomienia na terenie obozu Auschwitz II-Birkenau czterech ogromnych komór gazowych wraz z krematoriami. Dlatego też wizualnym symbolem rocznicy była praca byłego więźnia Sonderkommando Davida Olère, który w swoich powojennych obrazach i rysunkach przedstawił tragedię ludzi mordowanych w komorach gazowych.

W czasie obchodów głos zabrały dwie byłe więźniarki Auschwitz, Maria Hörl i Bronisława Karakulska.

Maria Hörl urodziła się w 1942 r. jako Galina Bułchakowa. W czerwcu 1943 r. ujęta podczas pacyfikacji wsi białoruskich. Do Auschwitz została deportowana razem z matką i trójką rodzeństwa 15 kwietnia 1944 r. z Majdanka.

– O siostrze nie znalazłam żadnych informacji, o jej pobycie, wyglądzie, co działo się z nią w obozie. Być może nie byłyśmy razem. Jedyne co, to fakt, że 19 stycznia 1945 r. była przy życiu. To był ostatni raz, gdy matka nas widziała, ponieważ mogła nas tylko raz w tygodniu widzieć i to około pół godziny. Matka została wysłana do Ravensbrück. Stamtąd wprost do Rosji – mówiła.

Galina została wyzwolona 27 stycznia 1945 r. i została umieszczona w domu dziecka: – Z obozu przewieziono nas do Harbutowic. Przez wiele lat nie wiedziałam nawet o tym. Dopiero na pierwszym spotkaniu z Dziećmi Oświecimia, od starszych z nich o tym się dowiedziałam. Pierwsze nasze spotkanie zostało zorganizowane przez kustosza Tadeusza Szymańskiego. On zaczął się zajmować poszukiwaniami dokumentów dotyczących dzieci Oświęcimia. Dzięki niemu mogliśmy być poinformowani o naszej przeszłości – opowiadała.

W 1947 r. adoptowało ją małżeństwo z Krakowa. Swoją prawdziwą rodzinę odnalazła kilkadziesiąt lat później.

Bronisława Karakulska (z d. Horowitz) urodziła się w Krakowie w 1932 r. Podczas okupacji przebywała wraz z rodzicami i bratem Ryszardem w krakowskim getcie. Po likwidacji getta została przeniesiona do KL Płaszów, a następnie w została zatrudniona w Fabryce Wyrobów Metalowych i Naczyń Emaliowanych na Zabłociu kierowanej przez Oskara Schindlera. W październiku 1944 r. razem z innymi więźniarkami znajdującymi się na „Liście Schindlera” została przywieziona do KL Auschwitz, a następnie wywieziona do Brünnlitz, gdzie przebywała do wyzwolenia.

– W czasie mojego pobytu w Auschwitz dwa razy zostałam w czasie selekcji uratowana od odstawienia do krematorium. Za pierwszym razem zostałam uratowana dzięki połknięciu brylantu, który mama dała aufseherin Orlowski. Za drugim razem uratowała mnie ciocia. Ukryto mnie w miedzianym węglowym piecu, gdzie siedziałam prawie dwie godziny. To że zostałam uratowana z Auschwitz, zawdzięczam osobie Oskara Schindlera, który przekonał komendanta Hoessa o konieczności pracy kobiet i dzieci w kierowanej przez niego fabryce amunicji. Na dzień dzisiejszy jestem jedyną mieszkającą w Krakowie ocalałą przez Oskara Schindlera osobą – mówiła.

Premier Mateusz Morawiecki powiedział, że zbrodnie niemieckie, które zostały wtedy dokonane tutaj, w Auschwitz, to zbrodnie, które pojęcie zła, pojęcie nienawiści wyniosły na zupełnie inne, nieznane do tamtej pory poziomy. – Pojęcie zła, które było złem w najczystszej postaci, skierowanym przeciwko człowiekowi, skierowanym przeciwko innym narodom. Ludzie, którzy tutaj byli przywożeni, mieli zostać pozbawieni człowieczeństwa, człowieczeństwa miało tutaj nie być. I w jakimś sensie nie było. I to nie ci ludzie byli pozbawieni tego człowieczeństwa, nie Żydzi, nie Polacy, nie Romowie, nie Rosjanie, tylko ci, którzy tej potwornej zbrodni się dopuszczali. To oni sami się pozbawili tego człowieczeństwa – powiedział premier.

– Ta straszna zbrodnia, która wtedy miała miejsce, jednocześnie oprócz oddzielenia od świata drutem kolczastym i wysokim murem, była też jeszcze oddzielona ideologią. Groźną, ciemną, straszną, hitlerowską, nazistowską ideologią. Dlatego nie ma najmniejszego przyzwolenia na żadne ideologie zbrodnicze, takie jak niemiecki nazizm, komunizm. I nie ma żadnego przyzwolenia na rasizm, antysemityzm na żadne takie zachowania. Dlatego będziemy pamiętać o wszystkich tych mechanizmach śmierci, które wtedy były stosowane, bo tę pamięć jesteśmy winni dziś żyjącym, ale jeszcze bardziej tę pamięć jesteśmy winni wszystkim ofiarom tamtych czasów – podkreślił. 

– My, wszyscy rządzący, politycy, ale i wszyscy obywatele, w obliczu takiej tragedii, jaką była Shoah, pytamy się, co dalej? Co dalej? I odpowiedź na to pytanie jest zarazem bardzo trudna i łatwa. Wszyscy powinniśmy z największym wysiłkiem walczyć i dbać o prawdę, o sprawiedliwość i dawać światu nadzieję – zakończył swoje wystąpienie premier Morawiecki.

Minister Wojciech Kolarski z Kancelarii Prezydenta RP powiedział: – W imię ogólnoludzkiego dziedzictwa i przyszłości my, Polacy, zawsze będziemy pielęgnować pamięć o ofiarach Zagłady i świadczyć o niemieckich zbrodniach. Od samego ich początku próbowaliśmy zaalarmować wolny świat prawdą o Holokauście. Mężna działalność wspomnianych tutaj Witolda Pileckiego i misja Jana Karskiego są właśnie przykładami zaangażowania Polskiego Państwa Podziemnego. Ratunek niosła Rada Pomocy Żydom „Żegota”, działająca przy Delegaturze Rządu RP na Kraj. Tak jak wtedy, tak i dzisiaj pamiętamy, że trzy miliony osób zamordowanych w Holokauście – prawie połowa wszystkich ofiar – to mieszkańcy Rzeczypospolitej, nasi współobywatele.

– Polacy i Żydzi są wyjątkowymi kustoszami pamięci o ofiarach Zagłady i depozytariuszami przesłania, jakie z tej tragedii płynie dla społeczności międzynarodowej. Z poświęceniem wypełnia te zadania wiele osób, środowisk i instytucji, z kluczową rolą Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, które opracowało uniwersalne zasady opieki nad miejscami zagłady, i Yad Vashem w Jerozolimie – dodał.

Ambasador Izraela Anna Azari, odnosząc się do wprowadzanych przez Polskę zmian w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej, które jak zaznaczyła wzbudzają w Izraelu kontrowersje, powiedziała: – Mam nadzieję, że jak zawsze, jak dobrzy przyjaciele, Polska i Izrael znajdą drogę i wspólny język do tego, jak wspólnie będziemy pamiętać historię. Pamiętajmy o wszystkich, którzy zginęli w Zagładzie. – Izrael rozumie, kto budował KL Auschwitz i kto budował inne obozy. Wszyscy wiedzą, że to nie byli Polacy – dodała.

Ambasador Federacji Rosyjskiej, Siergiej Andriejew, powiedział: – Auschwitz jest takim miejscem, gdzie straszna tragedia przeszłości powinna służyć surową lekcją obecnemu i przyszłym pokoleniom, gdzie ma się wytwarzać trwała odporność ludzi na chorobę amnezji historycznej. Tu już na pewno nie powinno być wątpliwości, kto był oprawcami, kto – ofiarami i kto – wyzwolicielami. Niech nigdy się nie powtórzy obłęd Auschwitz. Niech nad wszystkimi będzie pokojowe niebo.

Dyrektor Muzeum Auschwitz, dr Piotr M. A. Cywiński, podkreślił, że „cały nasz świat żyje coraz bardziej tak, jakby niewiele nauczył się z tragedii Szoa i obozów koncentracyjnych”. – Na kolejne odsłony ludobójczego szaleństwa nie potrafimy reagować skutecznie. Głód i śmierć wywoływane przez niekończące się walki nie mobilizują do skutecznych działań naszych instytucji i społeczeństw – mówił, podkreślając, że w tym samym czasie „nasze demokracje chorują na wzrost populizmu, egotyzmu narodowego, nowych form skrajnej mowy nienawiści. Brunatne ugrupowania bezczeszczą nasze ulice i miasta. Czyżbyśmy się tak bardzo zmienili w ciągu zaledwie dwóch-trzech pokoleń?”. 

– Co się dzieje z naszym światem? Co się dzieje z nami samymi? Czy naprawdę pamięć nie niesie zobowiązania? A jeśli to nadzieja umiera ostatnia, to w czymże ma ona być zakorzeniona, jeśli nie właśnie w pamięci? Czy w kulturze, która stara się żyć bez świadomości śmierci, jest jeszcze miejsce dla pamięci o ofiarach? – powiedział.

– Nie chcemy na te pytania sobie samym odpowiadać, łatwiej je oddalić, wyśmiać lub zdyskredytować. I nieważne, co się dzieje w Kongo, w Birmie lub na sąsiednim osiedlu czy pobliskim stadionie – podkreślił.

Druga część uroczystości miała miejsce pod Pomnikiem Ofiar Obozu na terenie byłego Auschwitz II-Birkenau. Rabini oraz duchowni różnych wyznań chrześcijańskich wspólnie odczytali psalm 42 z Księgi Drugiej Psalmów, a uczestnicy ceremonii złożyli przy pomniku znicze upamiętniające ofiary Auschwitz.

Wcześniej 27 stycznia byli więźniowie wraz z dyrekcją oraz pracownikami Miejsca Pamięci Auschwitz złożyli wieńce na dziedzińcu Bloku 11 w Auschwitz I. 

Z okazji rocznicy w sali wystaw czasowych w bloku 12 na terenie byłego obozu Auschwitz I została otwarta wystawa „Listy... Kolekcja Władysława Ratha”, która prezentuje fragment niezwykle obszernej kolekcji dokumentów związanych z obozem Auschwitz i historią II wojny światowej, m.in. gett i innych obozów koncentracyjnych, stworzonej przez ocalałego z Holokaustu Władysława Ratha i przekazanej do Muzeum przez jego rodzinę. Cały zbiór liczy 1893 dokumenty oraz 29 fotografii.

Do momentu wyzwolenia terenów obozowych przez żołnierzy Armii Czerwonej, niemieccy naziści zamordowali w Auschwitz ok. 1,1 mln osób, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, radzieckich jeńców wojennych oraz ludzi innych narodowości. Dziś dla świata Auschwitz jest symbolem Zagłady i okrucieństw II wojny światowej. W 2005 r. Organizacja Narodów Zjednoczonych uchwaliła dzień 27 stycznia Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Wystąpienie dyrektora Muzeum Auschwitz dr. Piotra M. A. Cywińskiego na obchodach 73. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz

Dziś nie ma już wśród nas Primo Leviego, nie ma Elie Wiesela,
Władysława Bartoszewskiego, Israela Gutmana,
Simone Veil, Imre Kertesza i jakże wielu, wielu innych.

My, powojenni, zostajemy coraz bardziej osamotnieni
z bagażem doświadczenia tamtych ludzi
a z owym ciężarem radzimy sobie nadal bardzo słabo.

Cały nasz świat żyje coraz bardziej tak,
jakby niewiele nauczył się z tragedii Szoa i obozów koncentracyjnych. 

Na kolejne odsłony ludobójczego szaleństwa
nie potrafimy reagować skutecznie.
Głód i śmierć wywoływane przez niekończące się walki
nie mobilizują do skutecznych działań naszych instytucji  i społeczeństw.
Handel bronią i wyzysk niemalże darmowej siły roboczej
pogrążają najbiedniejsze rejony świata.
Organizacja Narodów Zjednoczonych przestała nieść
jakąkolwiek nadzieję.
Unię Europejską trawi wewnętrzna apatia.
W tym samym czasie nasze demokracje chorują na wzrost populizmu,
egotyzmu narodowego, nowych form skrajnej mowy nienawiści.
Brunatne ugrupowania bezczeszczą nasze ulice i miasta.
Czyżbyśmy się tak bardzo zmienili w ciągu zaledwie dwóch czy trzech pokoleń?

Co się dzieje z naszym światem? Co się dzieje z nami samymi?
Czy naprawdę pamięć nie niesie zobowiązania?
A jeśli to nadzieja umiera ostatnia, to w czymże ma ona być zakorzeniona,
jeśli nie właśnie w pamięci?
Czy w kulturze, która stara się żyć bez świadomości śmierci
jest jeszcze miejsce dla pamięci o ofiarach?
Czy naprawdę musimy narzekać na brak wizji,
by uzasadniać naszą miałkość we wzmacnianiu tego, co dobre?
Czy słupki sondażowe, memy z portali społecznościowych
stały się na trwale dyktatem naszych wyborów?
Czy rynek naprawdę potrzebuje jedynie ludzi przekonanych,
że mają niezbywalne prawo do wygody, nie pomnych,
że mają też – i to nie zawsze wygodne – obowiązki?
Czy suma ludzkiego samozadowolenia jest najsensowniejszym miernikiem dobra tego świata?

Widząc jak na dłoni absurdalne nieprzystawanie edukacji
do wyzwań współczesności, dlaczego nie potrafiliśmy odmienić jej sensu?
Czy proporcja choćby godzin nauki matematyki
względem takich zajęć jak etyka,
jak nauka rozumnego korzystania z mass mediów,
jak wiedza o społeczeństwie i jego wewnętrznych zagrożeniach,
jak zdolność organizowania sprzeciwu obywatelskiego,
jak umiejętność tworzenia projektów, choćby pomocowych – czy ta proporcja jest na poważnie uzasadniona?
Czy aż tak bardzo właśnie na całkach chcemy zbudować nasze jutro?
Czemu wykładana historia pozostaje jedynie pełną asekuracji nauką o przeszłości,
bez wyraźnie wskazanych powiązań z dniem dzisiejszym i często niepewnym jutrem?

Nie chcemy na te pytania sami sobie odpowiadać,
łatwiej je oddalić, wyśmiać lub zdyskredytować.
I nieważne, co się dzieje w Kongo, w Birmie
lub na sąsiednim osiedlu czy pobliskim stadionie.

Apatia ogarnęła nas nie dlatego,
że nie widzimy wielkich wizji na przyszłość,
ale dlatego, że zawoalowaliśmy sobie obraz naszej wspólnej,
zbiorowej – nawet najbliższej – przeszłości.

Apatia tak głęboka, że dziś już – po raz pierwszy być może w dziejach ludzkości –
oceniając rozwój wydarzeń w tak licznych miejscach na świecie – dalekich i bliskich –
tak trudno nam rozgraniczyć to, co jest jeszcze pokojem, od tego, co już jest wojną.

Czyżby Auschwitz niczego nas nie nauczyło?
Odpowiedzi na to pytanie każdy winien szukać w swoim własnym sumieniu.